Blog > Komentarze do wpisu

Dwie noce z Gretkowską.

Pióro Manueli Gretkowskiej przypadło mi do gustu dawno temu. Pewnego upalnego lata kupiłam na gdańskiej starówce "Światowidz" i utonęłam. Nie w morzu, a w stylu, w słowach, w myślach. Autorka zamieszkała we mnie i nie chciałam by kiedykolwiek się wyprowadziła. 

 

"Tarot Paryski" to moja ulubiona książka. Znam ją prawie na pamięć. Jednak przyszedł czas, kiedy Gretkowska mi się przejadła. Poczułam przesyt kołowrotkiem nawracających tematów i określeń. Wystraszyły mnie te myśli, czułam jakbym Ją zraniła, oszukała, zdradziła. Nadal wracałam do starych książek, jednak nowa, długo wyczekiwana, leżała na stosie książek "w oczekiwaniu". 

 

Przyszedł taki wieczór, że sięgnęłam wreszcie po TRANS (Świat Książki, Warszawa 2011). Początkowe strony przebiegłam dość nieuważnie wzrokiem, znów te same słowa, nastawione na wywołanie zamieszania, oburzenia, sama już nie wiem czego - ale niekoniecznie niezbędne w tekście. Zamknęłam książkę, uspokoiłam umysł, zastanowiłam się czego tak właściwie po tej książce oczekuję? I po co w ogóle podchodzę do niej z oczekiwaniami. Może lepiej po prostu otworzyć się i ją przyjąć? Taką jaka jest. Następnego wieczoru zaczęłam od początku. W dwie noce przeczytałam całą. Nie chciałam jej zamknąć, bo to oznaczałoby rozstanie. A ja czułam, że wróciłam do Domu. Poiłam się ulubionym językiem, spacerowałam po Paryżu, bolało mnie serce ... wszystko krok w krok z bohaterką książki. 

 

Odstawienie Gretkowskiej to nie była zdrada. To raczej był urlop, który spędziłyśmy oddzielnie, a który nareszcie się skończył. 

poniedziałek, 28 stycznia 2013, mosaika
Kontakt ze mną: kwiryna@me.com

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Biblioteka Kwiryny

Wypromuj również swoją stronę